Marnowanie żywności bezpośrednio wpływa na klimat. Odpowiada za 8-10% światowych emisji gazów cieplarnianych oraz za utratę jednej czwartej słodkiej wody używanej w rolnictwie. Jedzenie wyrzucone na wysypisko uwalnia metan, czyli silny gaz cieplarniany. Jeszcze większe szkody powstają jednak wcześniej: podczas uprawy, nawożenia, transportu, przetwarzania i chłodzenia produktów, które ostatecznie nie zostaną zjedzone.
Wyrzucenie bochenka chleba albo kilograma sera oznacza więc coś więcej niż stratę kilkunastu złotych. Dla środowiska jest to także zmarnowane paliwo, prąd, ziemia uprawna i setki litrów wody wykorzystane podczas produkcji. Związek między resztkami jedzenia a ociepleniem klimatu najlepiej pokazują dane. Ujawniają one skalę kosztów, których zwykle nie widać.
Czym jest marnowanie żywności i dlaczego wpływa na klimat?
Marnowanie żywności jest jednym z poważnych problemów współczesnego świata. Dotyczy środowiska, gospodarki i kwestii społecznych. Każdy produkt spożywczy wymaga wielu zasobów: przygotowania pola, wysiewu, nawożenia, podlewania, zbiorów, przetworzenia, zapakowania i przewiezienia. Produkty świeże muszą być także przechowywane w odpowiedniej temperaturze. Gdy gotowe jedzenie trafia do kosza, wszystkie te nakłady oraz powstałe przy tym zanieczyszczenia nie przynoszą żadnego pożytku.
Koszt klimatyczny rośnie także przez sposób rozkładu odpadów organicznych. Resztki zakopane na wysypisku rozkładają się bez dostępu tlenu i wydzielają metan. Ten gaz znacznie mocniej ogrzewa atmosferę niż dwutlenek węgla. W efekcie produkcja żywności, która miała zaspokajać ludzkie potrzeby, przyczynia się do zaburzenia klimatu. Z tego powodu właściciele i menedżerowie restauracji coraz częściej sprawdzają, jaka firma odbiera odpady spożywcze z restauracji zgodnie z prawem i z troską o środowisko. Szukają firm, które mogą skierować resztki do biogazowni zamiast na zwykłe wysypisko.
Definicja marnowania żywności i nadwyżki żywności
Marnowanie żywności (ang. food waste) obejmuje produkty i surowce przeznaczone do jedzenia, które z różnych powodów wypadają z łańcucha żywnościowego. Dzieje się to w sklepach, restauracjach oraz domach. Odpadem może być zepsuty jogurt, czerstwy chleb, ale też dobre danie z restauracji, którego klient nie zjadł do końca i zostawił na talerzu.
Nadwyżka żywności (ang. food surplus) to produkty wytworzone w ilości większej niż bieżące zapotrzebowanie. Takie nadwyżki pojawiają się na każdym etapie: na polach, w zakładach przetwórczych, magazynach i sklepach. Jeśli firma dobrze nimi zarządza, można je jeszcze uratować. Żywność może trafić do innych osób, banków żywności albo zostać wykorzystana w produkcji pasz. W ten sposób nie musi od razu stać się odpadem.
Różnica między stratami żywności a marnowaniem jedzenia
Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) rozróżnia straty żywności (food loss) i marnowanie jedzenia (food waste). Straty pojawiają się na początku łańcucha dostaw: podczas zbiorów, uboju, połowów, przechowywania surowców i ich wstępnego przetwarzania. Ich przyczyną mogą być problemy z infrastrukturą, awarie urządzeń, choroby roślin, brak chłodni albo uszkodzenia podczas transportu. Dotyczą głównie gospodarstw rolnych i zakładów produkcyjnych.
Marnowanie jedzenia odnosi się do końcowych etapów łańcucha. Wpływają na nie decyzje sklepów, restauracji i konsumentów. Sklep może odrzucić warzywa, które nie spełniają wymagań dotyczących wyglądu. Restauracja może podawać zbyt duże porcje, a klient wyrzucić produkt po zakupie pod wpływem impulsu. Z punktu widzenia klimatu takie późne straty są szczególnie kosztowne. Produkt zdążył już pochłonąć energię i zasoby potrzebne do transportu, chłodzenia, pakowania i przechowywania.

Ile żywności marnuje się na świecie i w Polsce?
Skala marnowania jedzenia jest trudna do wyobrażenia. W debacie publicznej dużo mówi się o energetyce i transporcie, a odpady żywnościowe często pozostają na dalszym planie. Tymczasem wyrzucanie jedzenia powoduje duże emisje gazów cieplarnianych. Na świecie tracimy od jednej trzeciej do nawet 40% żywności wytwarzanej przez rolnictwo i przemysł spożywczy.
Problem dotyczy całego systemu, a nie jednej grupy firm. Obejmuje rolnictwo, przemysł, sklepy, restauracje i gospodarstwa domowe. Duży udział mają nasze codzienne decyzje dotyczące zakupów i gotowania. Statystyki pomagają lepiej zobaczyć rozmiar tego zjawiska.
Globalna skala marnowania żywności: 1,05 miliarda ton rocznie
Według raportów Food Waste Index przygotowywanych przez Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNEP), sklepy, gastronomia i gospodarstwa domowe wyrzucają ponad 1,05 miliarda ton gotowej żywności rocznie. Jeśli doliczyć straty z wcześniejszych etapów, takich jak zbiory i transport w gospodarstwach rolnych, liczba podawana przez Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF) rośnie do 2,5 miliarda ton rocznie.
Ta liczba jest łatwiejsza do wyobrażenia po przeliczeniu na czas. Każdej sekundy na świecie do koszy trafia prawie 80 000 kilogramów jedzenia. Jeśli uwzględnić cały łańcuch dostaw, może to być nawet 160 kg na sekundę. Taka ilość wystarczyłaby do pokrycia potrzeb kalorycznych wszystkich osób cierpiących z powodu niedożywienia. Pokazuje to, jak wiele problemów wynika z organizacji dostaw i podziału żywności, a nie z braku możliwości jej produkcji.
Statystyki marnowania jedzenia w Polsce
W Polsce co roku marnuje się prawie 5 milionów ton żywności. Badania wykonane w ramach projektu PROM (Program Racjonalizacji i Ograniczenia Marnotrawstwa) wskazują, że roczna ilość strat wynosi około 4,84 miliona ton. Pod względem całkowitej masy wyrzucanego jedzenia Polska zajmuje piąte miejsce w Unii Europejskiej. Więcej żywności marnują Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Włochy.
W przeliczeniu na jednego mieszkańca daje to około 123-235 kg produktów rocznie. Wynik zależy od przyjętej metody liczenia i zakresu danych. Statystyczny Polak wyrzuca żywność wartą co najmniej 50 zł miesięcznie. W ciągu roku oznacza to ponad 600 zł straty na osobę. W polskich domach najczęściej marnuje się pieczywo. Dalej znajdują się świeże warzywa, owoce i wędliny.
Kto marnuje najwięcej: gospodarstwa domowe, handel czy gastronomia?
Wiele osób uważa, że za większość odpadów odpowiadają duże sieci sklepów. Dane projektu PROM i Eurostatu pokazują jednak inny obraz. Najwięcej jedzenia wyrzucają gospodarstwa domowe. Odpowiadają za 60% całej masy odpadów spożywczych w Polsce, czyli prawie 3 miliony ton.
Produkcja rolna i przemysł przetwórczy odpowiadają razem za nieco ponad 30% strat, po około 15% każdy. Duże sklepy generują niespełna 7% odpadów, a gastronomia trochę ponad 1%. Kontenery przy sklepach i restauracjach są dobrze widoczne, ale o wyniku całego kraju decydują także miliony małych decyzji podejmowanych każdego dnia w domowych kuchniach.
Wpływ marnowania żywności na zmiany klimatu ukryty w liczbach
Emisje związane z niespożytą żywnością są tak duże, że gdyby potraktować marnowanie jedzenia jak osobne państwo, zajęłoby ono trzecie miejsce na świecie pod względem emisji CO₂. Wyprzedzałyby je tylko Chiny i Stany Zjednoczone. Te liczby pokazują, jak mocno odpady żywnościowe wpływają na środowisko.
Każda tona zepsutych owoców lub wyrzuconego mięsa oznacza ukryty koszt dla klimatu. Wcześniej zużyto wodę, ziemię, energię i paliwo, a do atmosfery trafiły emisje. Poniższe dane pokazują, jak marnowanie jedzenia obciąża najważniejsze zasoby Ziemi.
10% światowych emisji gazów cieplarnianych przypada na zmarnowaną żywność
Według danych Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) i raportów WWF marnowanie żywności odpowiada za 8-10% światowych emisji gazów cieplarnianych. To około 4,4 gigaton (Gt) ekwiwalentu dwutlenku węgla (CO₂e) rocznie.
Średnio każdy kilogram wyrzuconego jedzenia wiąże się z emisją około 4,5 kg CO₂e. Wynik bardzo zależy jednak od rodzaju produktu. Jedna tona zmarnowanego chleba odpowiada za około 610 kg CO₂e. W przypadku żółtego sera jest to już 8500 kg CO₂e, a w przypadku wołowiny aż 14 000 kg CO₂e. Wyrzucenie jednego kilograma wołowiny ma więc podobny wpływ na klimat jak zmarnowanie ponad 20 bochenków chleba.
25% globalnego zużycia słodkiej wody służy produkcji żywności, która nie jest zjadana
Woda słodka stanowi około 3% wszystkich zasobów wodnych Ziemi. Mniej niż 1% tej ilości jest łatwo dostępne dla ludzi. Rolnictwo zużywa przy tym około 70% światowej wody pobieranej przez człowieka. Jeśli jedna czwarta żywności zostaje wyrzucona, część tej wody także zostaje zużyta bez żadnego efektu. Około 25% wody wykorzystywanej przez rolnictwo służy uprawom, które nigdy nie trafią na czyjś talerz.
Każdego roku wraz z wyrzuconym jedzeniem tracimy ponad 250 bilionów litrów, czyli 250 km³, słodkiej wody. Dla porównania:
- Wyrzucenie 1 kg chleba oznacza utratę ponad 1600 litrów wody potrzebnej do uprawy pszenicy, produkcji mąki i wypieku.
- Zmarnowanie 1 litra mleka oznacza stratę około 1000 litrów wody wykorzystanej na paszę i utrzymanie krowy mlecznej.
- Wyrzucenie 1 kg żółtego sera wiąże się ze stratą prawie 3200 litrów wody.
- Wyrzucenie 1 kg wołowiny oznacza marnotrawstwo od 6000 do nawet 10 000 litrów wody.

1,1 biliona dolarów strat ekonomicznych każdego roku
Zmiany klimatu i gospodarka są ze sobą mocno związane. Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych bezpośrednie straty finansowe wynikające z wyrzucania żywności sięgają 1,1 biliona dolarów rocznie. Po dodaniu kosztów szkód środowiskowych, takich jak naprawa zniszczonych gleb, skutki susz i leczenie chorób wywołanych zanieczyszczeniem wody nawozami, całkowity koszt rośnie do ponad 2,6 biliona dolarów rocznie.
Te pieniądze mogłyby wspierać rozwój odnawialnych źródeł energii albo przygotowanie miast na susze, powodzie i inne trudne zjawiska pogodowe. Zamiast tego zasoby są tracone razem z wyrzuconym jedzeniem. Każda zmarnowana partia towaru obniża też wydajność firm i zwiększa wydatki konsumentów. Rośnie zapotrzebowanie na nowe surowce, mimo że część wcześniejszej produkcji nie została wykorzystana.
733 miliony osób mierzy się z głodem mimo globalnych nadwyżek żywności
Porównanie danych o marnowaniu jedzenia z danymi o głodzie pokazuje poważny problem społeczny. Według FAO około 733 milionów ludzi na świecie każdego dnia cierpi z powodu głodu. Ponad 2,4 miliarda osób nie ma stałego dostępu do zdrowej i odpowiednio zbilansowanej diety. W Polsce w skrajnym ubóstwie żyje od 1,6 do 2 milionów osób.
Żywność marnowana w Polsce, czyli prawie 5 milionów ton rocznie, wystarczyłaby do całorocznego wyżywienia ponad 1,5 miliona osób. Pokazuje to, że problemem nie jest brak możliwości produkowania jedzenia. Duże znaczenie mają źle działające dostawy, niewłaściwy podział żywności i nadmierne zakupy, które zwiększają presję na środowisko.
Jak zmarnowana żywność obciąża środowisko na każdym etapie łańcucha dostaw?
Ślad klimatyczny i środowiskowy jedzenia powstaje na długo przed wyrzuceniem produktu. Zwiększa się przy każdym przejechanym kilometrze i każdej godzinie spędzonej w chłodni. Im później produkt zostanie odrzucony, tym więcej zasobów zdążył już pochłonąć.
Droga jedzenia od pola do wysypiska pokazuje, dlaczego odpady organiczne są problemem na wielu poziomach. Obciążają klimat, wodę, glebę, powietrze i różnorodność biologiczną.
Produkcja: emisje z rolnictwa, zużycie gleby i wody
Produkcja rolna jest pierwszym etapem powstawania śladu środowiskowego. Rolnictwo emituje podtlenek azotu (N₂O), który powstaje między innymi po użyciu nawozów sztucznych. Hodowla przeżuwaczy wiąże się z emisją metanu podczas trawienia. Uprawy, których plony zostaną później wyrzucone, wymagają także pestycydów i nawozów mineralnych. Do ich produkcji zużywa się duże ilości gazu ziemnego.
Żywność, która ostatecznie trafia do kosza, jest wytwarzana na obszarze większym niż całe terytorium Chin. To około 11,5% wszystkich gruntów ornych na świecie. Tak duże wykorzystanie ziemi prowadzi do jej wyjałowienia i zmniejsza ilość próchnicy. Gleba traci też zdolność zatrzymywania węgla. W efekcie łatwiej ulega erozji powodowanej przez wiatr i wodę.
Transport, chłodzenie i przechowywanie produktów
Po opuszczeniu gospodarstwa rolnego żywność trafia do energochłonnego systemu transportu i przechowywania. Warzywa, nabiał i mięso muszą często przez całą drogę pozostawać w chłodzie. Agregaty chłodnicze w ciężarówkach, magazynach i sklepowych ladach działają bez przerwy. Zużywają prąd, który w dużej części powstaje z paliw kopalnych.
Problemem mogą być także wycieki czynników chłodniczych, czyli gazów fluorowanych zwanych f-gazami. Niektóre z nich mają działanie ogrzewające atmosferę tysiące razy silniejsze niż CO₂. Gdy pizza, serek lub sałata zepsują się w sklepie albo domowej lodówce, tracimy również całą energię wykorzystaną do ich chłodzenia i przechowywania.
Metan powstający podczas rozkładu żywności na składowiskach
Wyrzucenie jedzenia na zwykłe wysypisko rozpoczyna kolejny problem. Odpady są tam mocno ubite i mają mało dostępu do tlenu. Mikroorganizmy rozkładają materię organiczną w takich warunkach i wytwarzają biogaz. Ponad połowę tego gazu stanowi metan (CH₄).
W okresie 20 lat metan ogrzewa klimat około 84 razy mocniej niż dwutlenek węgla. W okresie 100 lat jego wpływ jest ponad 25-28 razy większy. Metan wydostający się z wysypisk pomaga też tworzyć ozon przy powierzchni ziemi, który szkodzi ludziom i roślinom. Według Europejskiej Agencji Środowiska większe stężenie tego ozonu uszkadza aparaty szparkowe roślin uprawnych. Powoduje to straty sięgające milionów ton pszenicy i ziemniaków rocznie. Powstaje błędne koło: gnijące jedzenie powoduje emisje, emisje obniżają plony, a mniejsze plony zwiększają presję na intensywną produkcję.
Wpływ na bioróżnorodność i wylesianie
Około połowa wszystkich terenów na Ziemi, które nadają się do zamieszkania, została zamieniona w pola i pastwiska. Aby wyrównać straty wynikające z marnowania żywności, rolnictwo potrzebuje kolejnych terenów pod uprawy paszowe, na przykład soi, oraz pod wypas zwierząt. Jest to jeden z głównych powodów wycinania lasów Amazonii i sawann Ameryki Południowej.
Wycięcie pierwotnego lasu uwalnia węgiel zgromadzony w roślinach i glebie. Niszczy też siedliska milionów zwierząt, roślin i owadów zapylających. Z tego powodu marnowanie żywności należy do czynników przyspieszających szóste masowe wymieranie gatunków.
Dlaczego marnujemy jedzenie w domach, sklepach i gastronomii?
Marnowanie jedzenia zwykle nie wynika ze złych intencji. Częściej jest skutkiem szybkiego trybu życia, przyzwyczajeń zakupowych, reklam i braku wiedzy o przechowywaniu produktów. W zamożnych społeczeństwach jedzenie jest stosunkowo tanie w porównaniu ze średnimi zarobkami. Wiele osób traktuje je więc jak produkt, który łatwo można zastąpić.
W sklepach i gastronomii znaczenie mają także wymagania dotyczące wyglądu produktów oraz obawa przed pustymi półkami i brakami w menu. Firmy chcą mieć wystarczający wybór dla klientów, więc często zamawiają więcej, niż ostatecznie sprzedają. Poniżej opisano dwa częste powody strat.
Błędne planowanie zakupów i zbyt duże porcje
W polskich domach jedzenie najczęściej marnuje się dlatego, że psuje się po zrobieniu zbyt dużych zakupów. Badania pokazują, że tylko około 10% Polaków regularnie przygotowuje listę zakupów i ściśle się jej trzyma. Promocje typu „trzy w cenie dwóch” zachęcają do kupowania większych ilości. Jeśli produkt ma krótki termin przydatności, nie zawsze udaje się go zjeść na czas.
Drugim powodem są zbyt duże porcje. Widać to szczególnie w okresie świąt. Podczas Wielkanocy i Bożego Narodzenia Polacy kupują w ciągu dwóch dni tyle jedzenia, ile w zwykłych warunkach wystarczyłoby na cały tydzień. Dania, które zostają po świętach, mogą po kilku dniach trafić do kosza, zwłaszcza jeśli były źle zapakowane lub przechowywane.
Niewłaściwe przechowywanie i przerywanie łańcucha chłodniczego
Straty powstają także przez złe wykorzystanie miejsca w lodówce i nieznajomość oznaczeń na opakowaniach. Wiele osób nie rozróżnia zwrotów „należy spożyć do” i „najlepiej spożyć przed”. Pierwszy z nich wskazuje termin bezpieczeństwa. Po jego upływie produkt może być niebezpieczny dla zdrowia. Drugi oznacza datę minimalnej trwałości, do której producent gwarantuje najlepszy smak i jakość. Po tej dacie produkt nie zawsze jest zepsuty, ale trzeba go ocenić przed zjedzeniem.
Jedzenie może się także zepsuć podczas zbyt długiego przewożenia nabiału i mięsa w nagrzanym samochodzie. Przyczyną strat bywa również za wysoka temperatura w domowej lodówce albo przechowywanie warzyw i owoców poza przeznaczonymi dla nich szufladami. W sklepach i restauracjach przepisy sanitarne często wymagają wyrzucenia całej partii towaru po chwilowym wzroście temperatury w magazynie. W takich sytuacjach produkt nie zawsze może zostać wykorzystany nawet wtedy, gdy nadal wygląda i pachnie dobrze.
Jak ograniczenie marnowania żywności pomaga przeciwdziałać zmianom klimatu?
W rankingu działań, które mogą ograniczyć wzrost temperatury na Ziemi, przygotowanym przez międzynarodowy zespół Project Drawdown, ograniczenie marnowania jedzenia zajęło pierwsze miejsce w grupie działań indywidualnych i systemowych. Celem jest ograniczenie wzrostu temperatury do 2°C do 2100 roku. Według wyliczeń zmniejszenie marnowania żywności o połowę do 2050 roku pozwoliłoby uniknąć ponad 26 gigaton CO₂. Kolejne 44 gigatony można byłoby zaoszczędzić dzięki ograniczeniu wycinki lasów pod nowe uprawy.
Ograniczenie strat daje szybki efekt. Jeśli produkuje się mniej zbędnej żywności, od razu spada zapotrzebowanie na pracę rolników, nawozy, wodę, energię, transport i chłodzenie. Mniejsza produkcja oznacza też mniej emisji w całym łańcuchu dostaw.
Zapobieganie marnowaniu jest skuteczniejsze niż samo zagospodarowanie odpadów
W analizie całego cyklu życia produktu ważna jest kolejność działań. Najlepszym rozwiązaniem jest niedopuszczenie do powstania odpadu. Daje to większą korzyść dla klimatu niż późniejsze przetworzenie resztek, nawet przy użyciu nowoczesnych metod. Według badań IEA Bioenergy z 2024 roku uratowanie jednej tony żywności i przeznaczenie jej do jedzenia oznacza bilans około −5583 kg CO₂e. Wynika to z uniknięcia produkcji kolejnej tony żywności.
Dla porównania skierowanie tej samej tony odpadów do biogazowni daje efekt około −314 kg CO₂e. Kompostowanie przemysłowe oznacza około −31 kg CO₂e. Wysłanie odpadów na wysypisko powoduje natomiast około +2969 kg CO₂e emisji brutto. Produkcja biometanu lub kompostu jest dobrym sposobem na zagospodarowanie resztek, których nie da się już wykorzystać, takich jak obierki czy kości. Takie odpady warto przekazywać do wyspecjalizowanych firm, np. REFOOD, zamiast kierować je na wysypisko. Nie zastąpi to jednak korzyści wynikającej z ograniczenia produkcji zbędnej żywności.
Mniejsza presja na rolnictwo, lasy i ekosystemy
Zmniejszenie światowego marnowania o połowę pozwoliłoby wyżywić rosnącą liczbę ludzi bez wycinania kolejnych lasów. Mniejsze zapotrzebowanie na nadwyżki rolne mogłoby ograniczyć intensywność upraw, użycie środków chemicznych i pomóc w odbudowie zniszczonych gleb.
Mniej intensywna produkcja oznaczałaby także mniejsze zużycie słodkiej wody. Do rzek i mórz trafiałoby mniej azotanów i fosforanów. Pomogłoby to ograniczyć powstawanie pozbawionych tlenu stref w Bałtyku. Spadłoby również zapotrzebowanie na paliwa kopalne używane przez maszyny rolnicze i pojazdy transportujące towary na duże odległości.
Jak gospodarstwa domowe mogą zmniejszyć marnowanie jedzenia?
Skoro gospodarstwa domowe odpowiadają za 60% zmarnowanej żywności w Polsce, właśnie w domach można szybko ograniczyć emisje. Nie są potrzebne drogie urządzenia ani duże inwestycje. Największe znaczenie mają planowanie zakupów, właściwe przechowywanie i rozsądne wykorzystywanie tego, co już mamy.
Takie podejście może przynieść także oszczędności. Dobre planowanie pozwala zatrzymać w portfelu setki złotych rocznie, a przy okazji zmniejsza ilość odpadów trafiających do lokalnego systemu ich odbioru.
Planowanie jadłospisu i zakupów przed wyjściem do sklepu
Podstawą ograniczania strat jest zamiana przypadkowych zakupów na zakupy zaplanowane. Warto najpierw sprawdzić zawartość lodówki, zamrażarki i szafek, a następnie przygotować jadłospis na kilka dni. Na tej podstawie można stworzyć listę potrzebnych produktów. Do sklepu najlepiej iść z gotową listą. Warto też zrobić zakupy po posiłku, ponieważ głód zwiększa ryzyko kupowania pod wpływem chwili.
Trzeba ostrożnie podchodzić do wielopaków i promocji na świeże produkty z krótkim terminem trwałości. Kupno trzech sałat albo dwóch opakowań twarogu może wydawać się tańsze, ale jeśli połowa produktów spleśnieje po kilku dniach, promocja oznacza stratę pieniędzy.
Właściwe przechowywanie produktów i zamrażanie nadwyżek
Odpowiednie ułożenie produktów w lodówce może wydłużyć ich trwałość. Na górnych półkach, gdzie temperatura jest zwykle nieco wyższa, można przechowywać przetwory i dżemy. Środkowe półki nadają się na nabiał, wędliny i ugotowane dania. Na dolnych, najchłodniejszych półkach powinny znaleźć się surowe mięso i ryby. Dolne szuflady są dobrym miejscem na warzywa i owoce.
Zamrażarka pomaga zatrzymać wiele produktów, zanim się zepsują. Można zamrozić pokrojony chleb, porcje mięsa, sosy, zupy, twarde sery oraz dojrzałe banany, które później nadają się do koktajli. Zamrażanie spowalnia procesy zachodzące w żywności. Dzięki temu można przechować gotowy posiłek i wykorzystać go w dniu, gdy nie ma czasu na gotowanie.
Wykorzystywanie resztek w nowych daniach
Kuchnia zero waste lub less waste opiera się na zasadach znanych od pokoleń. Czerstwy chleb można wykorzystać do grzanek, bułki tartej albo zapiekanki z jajkiem. Pieczone mięso i ugotowane warzywa, które zostały po obiedzie, mogą stać się farszem do naleśników, pierogów lub zapiekanki makaronowej.
Końcówki warzyw, liście pora i łodygi ziół można odkładać w zamrażarce. Po zebraniu większej ilości można ugotować z nich aromatyczny bulion. Zwiędnięte warzywa często odzyskują jędrność po krótkim włożeniu do bardzo zimnej wody z lodem. Wykorzystanie resztek ogranicza zakupy i zmniejsza ilość odpadów wynoszonych z domu.
Jak firmy i instytucje mogą ograniczać straty żywności?
Producenci, hurtownie, sklepy, restauracje i firmy żywienia zbiorowego pracują z dużymi ilościami produktów. Nawet niewielka poprawa organizacji może dać duże oszczędności wody, energii i surowców. System kontroli strat nie jest już tylko elementem działań wizerunkowych firm. Przy rosnących cenach prądu, transportu i opłat środowiskowych staje się także sposobem na ograniczenie wydatków.
Zmieniają się również przepisy. Polska ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności zobowiązuje duże sklepy do współpracy z organizacjami pożytku publicznego. Niesprzedane, ale bezpieczne produkty powinny być przekazywane bez opłat osobom potrzebującym. Same przepisy nie wystarczą jednak bez sprawnego planowania, transportu i przechowywania.
Lepsze prognozowanie popytu i zarządzanie zapasami
Firmy coraz częściej zastępują proste arkusze kalkulacyjne systemami wykorzystującymi sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe. Sieci sklepów i zakłady przetwórcze łączą systemy ERP z danymi o pogodzie, wydarzeniach oraz wcześniejszych zakupach klientów. Dzięki temu mogą dokładniej przewidywać popyt i zamawiać świeże produkty w ilości bliższej rzeczywistym potrzebom.
Warto też zmienić zasady dotyczące wyglądu owoców i warzyw. Sprzedaż tak zwanych krzywych warzyw i owoców, czyli produktów o nietypowym kształcie lub mniejszym rozmiarze, pozwala wykorzystać większą część zbiorów. Bez takich zmian rolnicy mogą zaorać nawet 25-30% marchwi lub jabłek, ponieważ nie pasują one do wymagań estetycznych sklepów.
Przekazywanie nadwyżek organizacjom pomocowym
Przekazanie produktów, którym zbliża się termin przydatności, wymaga sprawnego transportu i chłodzenia. Sklepy mogą współpracować z Bankami Żywności, Caritasem, jadłodzielniami i grupami Foodsharing. Dzięki temu żywność może szybko trafić z magazynu do stołówki, schroniska lub innego miejsca pomocy, często jeszcze tego samego dnia.
Popularne są także aplikacje łączące restauracje i piekarnie z klientami. Użytkownicy mogą kupić pełnowartościowe pakiety nadwyżkowej żywności nawet z 70-procentową zniżką. Uratowanie jednego takiego posiłku pozwala uniknąć emisji około 2,7 kg CO₂e i zużycia ponad 800 litrów wody. Współpraca technologii, firm i lokalnych społeczności pomaga ograniczać problem klimatyczny ukryty w wyrzucanym jedzeniu.