Ceny drobiu w Polsce na początku 2026 roku: Mieszane trendy i wysokie ryzyko
- Ceny skupu kurczaka brojler spadają, ale filet z piersi utrzymuje wysoką cenę detaliczną (ok. 17 zł/kg).
- Indyk drożeje w skupie (ponad 10 zł/kg), a jego cena detaliczna tuszki rośnie rok do roku (o 9%).
- Ptasia grypa (HPAI) jest kluczowym czynnikiem destabilizującym rynek, prowadząc do utylizacji milionów sztuk drobiu i ograniczania podaży.
- Koszty produkcji (energia, praca, pasze) oraz wysoki popyt wewnętrzny i eksportowy utrzymują ceny na podwyższonym poziomie.
- Prognozy na 2026 rok są niepewne: możliwa odbudowa stad i odwrócenie trendu wzrostowego, ale ryzyko kolejnych ognisk chorób jest wysokie.

Ceny drobiu na początku 2026 roku co musisz wiedzieć, planując zakupy?
Rynek drobiu w Polsce na początku 2026 roku to prawdziwa mozaika trendów. Obserwujemy dużą zmienność i zróżnicowanie cen w zależności od gatunku, a także od tego, czy mówimy o cenach skupu, czy detalicznych. Dla konsumenta oznacza to konieczność świadomego podejścia do zakupów, aby nie przepłacać i jednocześnie cieszyć się ulubionym mięsem.
Kurczak, indyk, a może kaczka? Sprawdzamy aktualne ceny w sklepach
Analizując dane z początku lutego 2026 roku, widzimy wyraźne różnice w dynamice cen poszczególnych gatunków drobiu. Kurczak brojler, choć w skupie odnotowuje presję spadkową (średnio ok. 4,87 zł/kg), co oznacza spadek w ujęciu miesięcznym i rocznym, na rynku wolnym potrafi przekroczyć 5,00 zł/kg. Detaliczna cena tuszki kurczaka wynosiła na początku lutego około 7,19 zł/kg, co jest spadkiem o 14% rok do roku. Z kolei indyk to zupełnie inna historia. Ceny skupu indorów systematycznie rosną, przekraczając na początku lutego barierę 10 zł/kg, co oznacza wzrost o imponujące 24% w skali roku. Cena detaliczna tuszki indyka, mimo krótkoterminowego spadku miesięcznego, w ujęciu rocznym wzrosła o 9%, osiągając około 15,13 zł/kg. Rynek kaczek wydaje się być najbardziej stabilny, ze średnią ceną w skupach na poziomie 6,68 zł/kg.
Czy filet z kurczaka znów jest luksusem? Analiza cen najpopularniejszego mięsa
To pytanie zadaje sobie wielu Polaków, obserwując ceny w sklepach. Mimo spadków cen skupu tuszki kurczaka, filet z piersi kurczaka wciąż utrzymuje wysoką cenę detaliczną. Przykładem może być jedna z sieci handlowych, gdzie na początku lutego 2026 roku filet kosztował 16,99 zł/kg z aplikacją lojalnościową lub 17,99 zł/kg bez niej. Porównując to z ceną tuszki kurczaka, która wynosiła około 7,19 zł/kg, widzimy ogromną dysproporcję. Skąd ta różnica? Po pierwsze, filet to najbardziej pożądana część kurczaka, a jego obróbka wymaga dodatkowych kosztów pracy. Po drugie, sieci handlowe często stosują strategię, gdzie tuszki kurczaka są produktem "wabikiem" z niższą marżą, natomiast na filecie odrabiają straty, wykorzystując jego popularność i wygodę przygotowania. To sprawia, że filet, choć nadal jest podstawą wielu dań, staje się coraz większym obciążeniem dla domowego budżetu.
Indyk droższy niż kiedykolwiek? Porównanie cen indora i kurczaka brojler
Jak już wspomniałem, rynek indyka wyraźnie odbiega od trendów obserwowanych w przypadku kurczaka. Ceny skupu indorów przekroczyły 10 zł/kg na początku lutego 2026 roku, co stanowi wzrost o 24% w skali roku. Wzrost ten przekłada się na ceny detaliczne tuszka indyka, mimo krótkoterminowych wahań, jest o 9% droższa niż rok temu. W kontraście do kurczaka, gdzie ceny skupu spadają, a tuszka detaliczna jest tańsza rok do roku, indyk konsekwentnie drożeje. Moim zdaniem, jest to efekt kilku czynników, w tym mniejszej podaży w stosunku do rosnącego popytu na indyka, który jest postrzegany jako zdrowsza alternatywa dla innych mięs. Ta rozbieżność w dynamice cenowej sprawia, że indyk staje się coraz bardziej "premium" w porównaniu do kurczaka.
Dlaczego drób tyle kosztuje? Odkrywamy kulisy wahań cenowych w 2026 roku
Zrozumienie, dlaczego ceny drobiu kształtują się tak, a nie inaczej, wymaga spojrzenia na złożony splot czynników rynkowych. To nie tylko kwestia podaży i popytu, ale także globalnych wydarzeń i lokalnych uwarunkowań, które wspólnie wpływają na to, ile płacimy za kurczaka czy indyka.
Ptasia grypa (HPAI) jak choroba dziesiątkuje fermy i podbija ceny na paragonach
Bez wątpienia, ptasia grypa (HPAI) pozostaje kluczowym czynnikiem destabilizującym rynek drobiu. Początek 2026 roku przyniósł kolejną falę ognisk tej choroby, co zmusiło producentów do utylizacji milionów sztuk drobiu. Do 13 lutego 2026 roku zutylizowano już ponad 3,7 miliona sztuk drobiu w Polsce, a presja wirusa jest wysoka w całej Unii Europejskiej. Każde takie ognisko oznacza drastyczne ograniczenie podaży, a co za tym idzie wzrost cen. Producenci muszą mierzyć się nie tylko ze stratami zwierząt, ale także z kosztami dezynfekcji i przestojów, co w efekcie przekłada się na wyższe ceny dla konsumenta. To niestety cykliczny problem, który co roku wpływa na dostępność i koszt drobiu.
Ceny pasz i energii: cisi winowajcy drożyzny w mięsnym
Koszty produkcji to fundament, na którym opierają się ceny drobiu. Hodowcy muszą mierzyć się z rosnącymi cenami energii, niezbędnej do ogrzewania kurników i zasilania maszyn, a także z coraz wyższymi kosztami pracy. Jednak to ceny pasz, głównie zbóż i soi, stanowią największe obciążenie, pochłaniając do 70% kosztów hodowli. Chociaż na początku 2026 roku ceny pasz nie są już tak dramatycznie wysokie, jak w poprzednich latach, nadal mają znaczący wpływ na rentowność produkcji. Każde wahanie na rynkach surowców rolnych, czy to spowodowane pogodą, czy geopolityką, natychmiast odbija się na kosztach hodowli, a w konsekwencji na cenach, które widzimy na półkach sklepowych.
Polska drobiarską potęgą jak eksport wpływa na to, ile płacisz w sklepie
Polska dumnie dzierży tytuł największego producenta drobiu w Unii Europejskiej. To ogromny sukces, ale ma on również swoje konsekwencje dla rynku wewnętrznego. Duży popyt eksportowy, zwłaszcza z krajów UE, sprawia, że znaczna część naszej produkcji trafia za granicę. To z jednej strony napędza gospodarkę, ale z drugiej może ograniczać dostępność drobiu na rynku krajowym i windować ceny. Polscy producenci muszą również konkurować z tańszym mięsem importowanym z krajów spoza UE, takich jak Brazylia czy Ukraina, co wprowadza dodatkową dynamikę na rynku i wymusza elastyczność cenową.
Niezmienny apetyt Polaków czy wysoki popyt wewnętrzny utrzymuje ceny w górze?
Nie da się ukryć, że Polacy to naród, który kocha drób. Ze spożyciem na poziomie 27-28 kg na osobę rocznie, plasujemy się w czołówce europejskich konsumentów. Drób jest postrzegany jako mięso stosunkowo tanie, zdrowe i wszechstronne w kuchni, co zapewnia mu stabilny i wysoki popyt wewnętrzny. Ten niezmienny apetyt, w połączeniu z innymi czynnikami, pomaga utrzymać ceny na podwyższonym poziomie. Nawet w obliczu drożyzny, konsumenci często wybierają drób jako bardziej ekonomiczną alternatywę dla wieprzowiny czy wołowiny, co dodatkowo wzmacnia jego pozycję na rynku.
Czy będzie taniej? Eksperci prognozują ceny drobiu na resztę 2026 roku
Patrząc w przyszłość, prognozy ekspertów dotyczące cen drobiu na resztę 2026 roku są, jak to często bywa, podzielone i obarczone pewnym ryzykiem. Wskazują jednak na kluczowe trendy, które mogą wpłynąć na nasze portfele.
Scenariusz optymistyczny: czy odbudowa stad po epidemii przyniesie ulgę portfelom?
W bardziej optymistycznym scenariuszu, analitycy Banku BNP Paribas przewidują, że w 2026 roku trend wzrostowy cen drobiu powinien zostać odwrócony. Ich nadzieje opierają się na założeniu, że nastąpi skuteczna odbudowa stad po wcześniejszych problemach z chorobami, takimi jak ptasia grypa. Jeśli producenci szybko uzupełnią braki w hodowli, a sytuacja epizootyczna się ustabilizuje, większa podaż może przynieść ulgę konsumentom w postaci niższych cen.
Analitycy Banku BNP Paribas prognozują, że w 2026 roku trend wzrostowy cen drobiu powinien zostać odwrócony dzięki odbudowie stad po wcześniejszych problemach z chorobami.
Scenariusz pesymistyczny: jak kolejne ogniska chorób mogą zamrozić szanse na obniżki
Z drugiej strony, analitycy PKO BP prezentują bardziej ostrożne prognozy. Oczekują oni, że średnia dynamika cen skupu w 2026 roku ukształtuje się w przedziale od -6% do +3% rok do roku. Podkreślają jednak, że ta prognoza jest obarczona dużym ryzykiem związanym z chorobami zwierząt. Jak sami wskazują, "niepewność epizootyczna (ptasia grypa) pozostaje głównym czynnikiem ryzyka". Moim zdaniem, to właśnie kolejne ogniska ptasiej grypy mogą szybko zniweczyć wszelkie szanse na obniżki, ponownie ograniczając podaż i podbijając ceny, niezależnie od innych czynników rynkowych.
Analitycy PKO BP oczekują, że średnia dynamika cen skupu w 2026 roku ukształtuje się w przedziale od -6% do +3% rok do roku, jednak z dużym ryzykiem związanym z chorobami zwierząt.
Kiedy drób jest najtańszy? Analiza sezonowości cen i najlepszy moment na większe zakupy
Z mojego doświadczenia wynika, że ceny drobiu w Polsce wykazują pewną sezonowość. Zazwyczaj obserwujemy wzrost cen przed dużymi świętami, takimi jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc, kiedy popyt gwałtownie rośnie. Z kolei po tych okresach, a także w miesiącach letnich (poza sezonem grillowym dla skrzydełek czy udek), ceny mogą być nieco niższe. Najlepszym momentem na większe zakupy i zamrożenie zapasów jest zazwyczaj okres po szczytach popytu. Warto regularnie przeglądać gazetki promocyjne dużych sieci handlowych oraz śledzić lokalne oferty. Czasami małe, lokalne rzeźnie czy targowiska oferują atrakcyjne ceny na konkretne partie mięsa, zwłaszcza gdy zbliża się termin przydatności do spożycia.
Jak nie przepłacać za drób? Praktyczny poradnik oszczędnego konsumenta
W obliczu zmiennych cen drobiu, umiejętność świadomego i oszczędnego kupowania staje się kluczowa dla domowego budżetu. Oto kilka praktycznych wskazówek, które, mam nadzieję, pomogą Ci nie przepłacać.
Gdzie szukać promocji? Porównanie ofert marketów, hurtowni i lokalnych rzeźników
Szukanie promocji to podstawa. Duże markety często oferują atrakcyjne ceny na drób w swoich gazetkach promocyjnych, a także poprzez aplikacje lojalnościowe, które mogą dać dostęp do jeszcze lepszych ofert. Warto je regularnie przeglądać. Jeśli masz większą rodzinę lub planujesz zamrozić zapasy, rozważ zakupy w hurtowniach. Tam często można kupić drób w większych opakowaniach po niższej cenie jednostkowej. Nie zapominaj również o lokalnych rzeźnikach i targowiskach. Choć na pierwszy rzut oka ceny mogą wydawać się wyższe, często oferują oni świeższe mięso, a w przypadku konkretnych partii (np. końcówek serii) można wynegocjować bardzo korzystne ceny. Kluczem jest porównywanie ofert i elastyczność.
Cały kurczak czy elementy? Co się bardziej opłaca i jak to mądrze wykorzystać w kuchni
Z mojego doświadczenia wynika, że zakup całego kurczaka jest niemal zawsze bardziej opłacalny niż kupowanie poszczególnych elementów. Choć wymaga to nieco więcej pracy, samodzielne podzielenie kurczaka to świetny sposób na oszczędność. Z piersi uzyskasz filety na kotlety czy curry, udka i podudzia świetnie sprawdzą się pieczone, skrzydełka to idealna przekąska, a korpus z resztkami mięsa to doskonała baza na aromatyczny rosół. W ten sposób wykorzystujesz każdą część tuszki, minimalizując marnotrawstwo i maksymalizując wartość każdego złotego wydanego na mięso. To nie tylko ekonomiczne, ale i ekologiczne podejście do gotowania.
Przeczytaj również: Jaka kiełbasa do żurku? Wybierz idealną i gotuj jak mistrz!
Tańsze części tuszy drobiowej odkryj potencjał skrzydełek, podudzi i korpusów rosołowych
Nie zawsze musimy sięgać po drogie filety. Wiele tańszych części drobiu, takich jak skrzydełka, podudzia czy korpusy rosołowe, oferuje ogromny potencjał kulinarny i ekonomiczny. Skrzydełka to fantastyczna baza do pieczenia, grillowania czy przygotowywania ostrych przekąsek. Podudzia są idealne do duszenia, pieczenia z warzywami, a ich mięso jest soczyste i pełne smaku. Natomiast korpusy rosołowe, często niedoceniane, są niezastąpione do przygotowania esencjonalnych bulionów, które stanowią bazę wielu zup i sosów. Wykorzystując te części, nie tylko oszczędzasz, ale również odkrywasz nowe smaki i techniki kulinarne, które wzbogacą Twoje codzienne menu.
